W bezpośredniej potyczce sparingowej dwóch beskidzkich drużyn powody do zadowolenia mieli tylko piłkarze tej wyżej notowanej - IV-ligowego GKS z Radziechów.

Choć początek nieoczekiwanie należał do bestwinian, którzy swoje akcje konstruowali z większym rozmachem. Strzały Szymona Skęczka i Patryka Wentlanda z dystansu były cokolwiek obiecującymi symptomami dla przedstawiciela bielskiej „okręgówki”. W 20. minucie to jednak „Fiodorom” przyszło cieszyć się.

Strzał Piotra Motyki odbił się od słupka, z dobitką pospieszył zaś Szymon Byrtek. W kolejnej akcji autor trafienia dojrzał na 10. metrze Piotra Trzopa, a ten bez namysłu z powietrza podwyższył prowadzenie. Gol padł w sobotę jeszcze jeden. W drugiej części Marcin Byrtek wcelował po faulu na Trzopie i podyktowanej przez arbitra „11”. Radziechowianie mieli już sparing pod pełną kontrolą. Wyżej nie wygrali, bo Piotr Pindel spudłował w sytuacji „oko w oko” z Mateuszem Kudrysem, kontry z liczebną przewagą zaprzepaścili natomiast Motyka oraz Trzop.

Szkoleniowiec LKS-u Bestwina był po test-meczu zadowolony z możliwości gry z silnym przeciwnikiem na wstępie sparingowego serialu. Martwił się natomiast wobec urazów, których w trakcie pierwszej połowy doznali Szymon Święs i Mateusz Włoszek. W jego drużynie zaprezentowali się zdolni juniorzy z rocznika 1998 – Dawid Gleindek, Jan Francuz i Kamil Wójtowicz.

Testy zaliczyły również potencjalne nabytki GKS-u. Ciąg dalszy nastąpi podczas środowego sparingu z Kuźnią Ustroń. Dodajmy, że IV-ligowiec dziś radził sobie bez Łukasza Błasiaka, Macieja Rozmusa, Marcina Dudki i Jakuba Krasnego.