Sezon grillowy w pełni więc każdy kto ma kawałek ogródka/tarasu/balkonu/działki, szoruje zwęglone kratki, przebiera w brykietach i oddaje się pachnącej przyjemności przyrządzania nad ogniem rozmaitych frykasów.

Włosi też nie stronią od grilla, pieczenia „alla brace” i organizowaniu „grigliaty” jako świetnego pretekstu do biesiady i wypicia razem różnych ilości napojów alkoholowych. W dzisiejszym felietonie chciałam się z Wami podzielić kilkoma radami. Zaczynamy!

1. Zastanów się czy aby na pewno pogoda będzie Twoim sprzymierzeńcem. Brzmi banalnie, ale chociaż cały dzień wylegiwaliśmy się na słońcu, nie jest powiedziane, że los nie spłata nam figla. Nie jest wykluczone, że gdy na osiemnastą zaprosiliśmy tuzin gości, tuż przed nie lunie wiosenna burza. Możliwości są dwie: albo odwołacie grilla, albo sprzeciwicie się siłom natury i przygotujecie plan B. Jeśli nie jesteście szczęśliwymi właścicielami wiat/krytych tarasów/odaszonych pergol/namiotów ogrodowych - postarajcie się znaleźć jedynie zadaszony kącik na grilla.

Jeśli deszcz nie zmieni się naprawdę w sztorm wieszczący apokalipsę, jesteście w stanie wszystko przygotować pod warunkiem, że ochronicie najważniejszy punkt imprezy czyli grilla. Nakryty stół i krzesła przenieście do domu, otwórzcie szeroko okna i drzwi od tarasu lub balkonu, a żeby nie trzaskały od ewentualnego przeciągu zabezpieczcie je donicami z roślinami. Przygotujcie kilka koców lub pledów dla co bardziej zmarzniętych gości i cieszcie się zapachem letniego deszczu i dymu.


2. Jeśli nie planujecie grilla w skromnym towarzystwie, bo preferujecie fety w stylu greckiego wesela, zaopatrzcie się w jednorazowe talerzyki i sztućce. Nie muszą to być koniecznie białe, byle jakie plastiki, które pod koniec imprezy, co bardziej rozhulani goście zamieniają w freesbie, ani tępe noże. Wiele sklepów oferuje ładne i porządne jednorazowe zestawy, które fajnie wyglądają, niewiele kosztują, a oszczędzą gospodyni mycia tego całego szkła. Sposób na latające przy każdym podmuchu wiatru talerzyki? Nakrywając do stołu połóżcie na każdym serwetkę i szklany kieliszek, który będzie pełnił rolę obciążnika. 

3. Jak to wszystko wykarmić? Nikt nie powiedział, że grill to tylko mięsiwo i krwiste steki. Jeśli zapraszacie na grilla wszystkich znajomych, a do tego wiecie, że koło 21 dołączą do Was także skuszeni zapachem sąsiedzi, ich znajomi oraz wujek z kolegami, proponuję kupić rozsądną ilość mięsa dobrej jakości i przygotować sycące dodatki. Sprawią, że uczta będzie różnorodna, kolorowa i nikt nie wyjdzie głodny! Grillowane warzywa, sałatki, pieczone ziemniaki z rozmarynem, domowe pieczywo, sezonowe owoce- wszystko na stół! 

4. A pragnienie? Każdy lubi do grilla inne trunki – w Polsce oczywiście najukochańszym elementem letniej imprezy jest piwo, ale po rozkręceniu się zazwyczaj na salony (ogrody i balkony), wkracza także królowa wódka. Ja do grilla polecam czerwone wino, a do warzyw i przystawek oczywiście Prosecco! Z napojów niealkoholowych proponuję przygotować domową lemoniadę lub po prostu nalać do szklanych dzbanków wodę i wrzucić do niej miętę, kostki lodu, plasterki ogórka i pomarańczy.

5. Jeśli już nie możesz patrzeć, na karczki, kiełbasy śląskie, grzanki z serem i tzatziki, zaskocz swoich gości czymś niekonwencjonalnym. Ja polecam domowe burgery z kolendrą, grillowane szparagi, pieczone fenkuły i bakłażana z miętą. Jak go zrobić? Kilka godzin wcześniej pokrójcie bakłażana na plasterki około 1-centymetrowe, włóżcie do sita, posólcie porządnie i poczekajcie, aż puści soki. Później wypłuczcie go i odsączcie wodę papierowym ręcznikiem. Ugrilujcie wszystkie plasterki na patelni bez tłuszczu. Włóżcie do zamykanego pojemnika przekładając: bakłażan, szczypta soli i pieprzu, oliwa, ocet balsamiczny i poszatkowana mięta. Włóżcie na parę godzin do lodówki i voilà! Idealny dodatek na grilla.

Udanej imprezy!