Niewielu ekspertów jest zadowolonych z zaproponowanej przez MEN podstawy programowej w zreformowanej szkole. Na internetowej stronie Rządowego Centrum Legislacji zostały opublikowane opinie na ten temat. Większość ekspertów jest zdania, że podstawa programowa jest zbyt obszerna treściowo, ale znacznie uboższa w stosunku do obowiązującej do tej pory w przypadku wielu przedmiotów. Na dodatek treści nauczania poszczególnych przedmiotów nie są z sobą powiązane.

Taki pogląd wyrazili specjaliści ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. „W podstawie nie możliwości realizowania równolegle analogicznych treści z poszczególnych przedmiotów, a to sprawia, że nie ma też możliwości poszerzenia kontekstu omawianych zagadnień, zarówno w grupie przedmiotów humanistycznych, jak i matematyczno-przyrodniczych"- napisano w opinii ZNP. Podstawa programowa kształcenia ogólnego to rozporządzenie ministra edukacji, w którym opisuje się, jakie umiejętności i jaką wiedzę z danego przedmiotu uczeń powinien opanować po określonym etapie edukacji. Nowa podstawa programowa będzie wprowadzana do szkół stopniowo wraz z wejściem w życie reformy, która zmieni strukturę szkół. Jako pierwsi, już od 1 września br. zgodnie z nią będą się uczyli uczniowie klas I, IV i VII szkoły podstawowej. Na konsultacje i ocenę podstawy programowej ministerstwo przeznaczyło trochę więcej niż miesiąc.

Wspomniany przez ekspertów z ZNP brak korelacji w tematyce poszczególnych przedmiotów zauważyło również Społeczne Towarzystwo Oświatowe. „Treści i umiejętności, które są zapisane w podstawie programowej są bardzo okrojone, nawet w porównaniu z podstawą programową dawnej 8-letniej szkoły podstawowej”- napisano w opinii STO. W zakresie przedmiotów ścisłych eksperci zwracają uwagę m.in. na brak układów równań, które są przydatne, gdy uczeń rozwiązuje zadania tekstowe. Brakuje też konstrukcji geometrycznych takich jak podobieństwo trójkątów, podobieństwo figur, wielokąty wpisane w okrąg i opisane na okręgu. Wiele matematycznych zagadnień potraktowano fragmentarycznie, czasem jakiś problem zaczyna się analizować, ale nie kończy. Tak jest np. w przypadku przekształcenia wyrażeń algebraicznych.

Innym problemem jest niemożność skorelowania zagadnień matematycznych z fizyką. O tym mówią zarówno eksperci ze STO jak i ze Stowarzyszenia Nauczycieli Fizyki. Zauważyli oni, że na fizyce uczniowie często analizują informacje przedstawione w postaci wykresu, podczas gdy w podstawie programowej z matematyki brakuje kształtowania tej umiejętności. Z kolei specjaliści z Polskiego Towarzystwa Matematycznego zwracają uwagę na to, że w klasach  I-III uczniowie nie są przygotowywani  do nauki geometrii, w tym geometrii przestrzennej, statystyki, kombinatoryki i algebry. Nie będą więc umieli przeprowadzić np. prostej analizy serii, wyciągać wniosków, które mają znamiona uogólniania, w sytuacjach praktycznych (budowanie serii figur z patyczków, analizowanie ciągów liczbowych, analizowanie układów figur na rysunkach), czy tworzenie budowli z klocków, obliczania liczby klocków potrzebnych do stworzenia tych budowli.

Nie podoba się też podstawa programowa humanistom. Filologowie z Zakładu Dydaktyki Literatury i Języka Polskiego oraz Pracowni Innowacji Dydaktycznych Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu są zadnia, że w szkole podstawowej kształcenie polonistyczne jest za bardzo podporządkowane przekazywaniu uczniom wiedzy encyklopedycznej z całkowitym lekceważeniem ich potrzeb intelektualnych i emocjonalnych. "Decyzja umieszczenia wśród lektur obowiązkowych w klasach IV- VI fragmentów »Pana Tadeusza«, zawierających opis polowania i gry Wojskiego na rogu jest co najmniej zdumiewająca- napisali poloniści. W ich przekonaniu te akurat fragmenty naszej epopei narodowej nie są ani najbardziej charakterystyczne dla tego dzieła, ani nie pasują do tego etapu rozwoju uczniów. „Czyżby celem autorów podstawy programowej było propagowanie wśród dzieci idei zabijania zwierząt jako chlubnej tradycji narodowej? Opis polowania jest pełen okrucieństwa wobec zwierząt, a opisany ceremoniał zupełnie niezrozumiały dla dziecka” - napisano w opinii.

"Warto przypomnieć, że nie uczymy przedmiotu język polski, ale uczymy uczniów. Dostosowanie koncepcji kształcenia do świata uczniów jest niezbędne, żeby ta wiedza do nich dotarła. Tymczasem w przedstawionym projekcie prymat ma wiedza deklaratywna" – ocenili poloniści. Nie podoba im się również to, że wśród lektur przeważają teksty odległe od doświadczeń uczniów . "Przewaga w kanonie lektur utworów z  XIX – wiecznej klasyki literackiej sprawi, że uczniowie wykształcą w sobie obraz kultury, który w żaden sposób nie będzie przylegał do współczesnego świata". Jeszcze bardziej surowo ocenili szkolne podstawy programowe członkowie  Komisji Edukacji przy Komitecie Nauk o Literaturze PAN. „Treść projektu podstawy programowej wskazuje na to, że ministerstwo zupełnie nie ufa ludziom,  którzy na co dzień pracują z dziećmi i młodzieżą. Ta podstawa programowa w rzeczywistości jest programem zawierającym szczegółowe treści nauczania. Nauczyciel nie tylko będzie pozbawiony prawa wyboru lektur (co jest najbardziej niepokojące), ale też nie będzie mógł dostosowywać toku nauczania do potrzeb uczniów i do własnej koncepcji dydaktycznej”- napisali w swojej opinii.

Komisja jest też  zaniepokojona wyłaniającym się z projektu podstawy programowej obrazem ucznia, który ma być tylko odtwórcą przekazanych mu wiadomości. "Projekt podstawy programowej języka polskiego nie spełnia elementarnych wymogów dydaktycznych, nie przystaje do współczesnej wiedzy językoznawczej, literaturoznawczej, kulturoznawczej czy medioznawczej. Jeśli ta  podstawa programowa będzie realizowana w takiej formie jak chce tego omawiany projekt, będzie to groziło zapaścią czytelnictwa a także pozbawieniem dużej części społeczeństwa możliwości świadomego uczestnictwa w kulturze, pogłębiającym się już teraz niedostatkiem u wielu młodych ludzi umiejętności komunikacyjnych, które przecież są niezbędne nie tylko do aktywnego udziału w życiu publicznym, ale i do efektywnego funkcjonowania na rynku pracy. Prowadzi wreszcie do ograniczenia istotnych wartości humanistycznych, narodowych i artystycznych do katalogu bezmyślnie i bezrefleksyjnie powtarzanych formuł”- napisali członkowie PAN.

Natomiast gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej docenia to, że w podstawie programowej zapisano, iż szkoła będzie wspierała edukację patriotyczną i historyczną poczynając już od wychowania przedszkolnego, edukację wczesnoszkolną (klasy I-III) i w klasach IV-VIII. Proponuje też rozszerzenie kanonu postaci i wydarzeń, które powinny być omawiane w klasie IV. Chce mianowicie, żeby dzieci uczyły się  o Ignacym Janie Paderewskim, Marianie Rejewskim, Janie Karskim, Janie Matejce, Juliuszu Kossaku, Arturze Grottgerze i Orlętach Lwowskich. Proponuje również rozszerzenie tej listy o najważniejsze polskie legendy, zabytki i symbole kultury. Polskie Towarzystwo Historyczne zauważa, że w omawianym dokumencie  została nadmierne wyeksponowana historia militarna kosztem historii kultury i codzienności. „Zbyt duży nacisk położono na dostarczenie uczniom wiedzy, a zbyt mały na kształcenie umiejętności, a zwłaszcza historycznego myślenia. Jest to sprzeczne z ustaleniami współczesnej dydaktyki historii”- napisano.

Społeczny Monitor Edukacji zauważa, że podstawa programowa z historii nie spełnia fundamentalnych wymogów zapisanych w dokumentach prawa międzynarodowego, a zwłaszcza w Konwencji o Prawach Dziecka,  w której jest mowa  o tym, że „nauka dziecka powinna być ukierunkowana na przygotowanie go do życia w wolnym społeczeństwie, w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci oraz przyjaźni pomiędzy wszystkimi narodami, grupami etnicznymi, narodowymi i religijnymi oraz osobami rdzennego pochodzenia”. Autorzy tej opinii uważają, że cele i niektóre treści podstawy z historii są „merytorycznie błędne a wychowawczo groźne” ponieważ są  podporządkowanie myśleniu w kategorii „narodu”. Minister edukacji Anna Zalewska zapowiedziała, że nowa podstawa programowa zostanie podpisana 14 lutego. Wiceminister edukacji Maciej Kopeć zapewnił natomiast, że zostały rozpatrzone wszystkie merytoryczne uwagi, które wpłynęły do ministerstwa.